NAPŁYW OCHOTNIKÓW

W obozie wojskowo-niepodległościowym istniało kilka rywalizujących ze sobą frak­cji. Na wiadomość o dokonanym puczu mężczyźni w wieku poborowym zaczęli się natychmiast organizować. Wojskowi wyłonili spośród siebie Na­czelną Komendę Miasta, powierzając dowództwo kapitanowi Czesławowi Mączyńskiemu z Organizacji Polskich Kadr Wojskowych. Zwierzchnictwo Mączyńskiego uznała także Polska Organizacja Wojskowa. Szefami szta­bu zostali kapitanowie Nilski i Jakubski (byli porucznicy legionowi). Nie obyło się oczywiście bez wielogodzinnych, żarliwych i gwarnych narad.Natychmiast zaczęli napływać ochotnicy: gównie młodzież studencka, gimnazjalna, rzemieślnicza, robotnicza, również kobiety i dzieci. Nie zabrak­ło lwowskich batiarów.  Chłopcy i dziewczęta zgłaszali się do szeregów za­zwyczaj w tajemnicy przed rodzicami, którzy stawali nieraz przed faktem dokonanym.

ORIENTACJA W SYTUACJI

Gdy Polacy zorientowali się w sytuacji, próbowali porozumieć się z oso­bami bardziej ugodowo nastawionymi i przeciwdziałać walce orężnej. 2 lis­topada delegaci ukraińscy oraz polscy zebrali się, jak informował „Kurier Lwowski”, w gmachu Izby Handlowo-Przemysłowęj w celu ułożenia wa­runków rozejmu. W obradach wzięli udział reprezentanci wojskowi: kpt. Mączyński (ze strony polskiej) oraz ataman Witowski (ze strony ukraińskiej); delegaci cywilni — wiceprezydent Rady Miejskiej Leonard Stahl i Klinger (z Polskiego Komitetu Narodowego) oraz poseł Cegielski i dr Perfecki (z ramienia Ukraińców). Obrady zakończyły się po północy. Delegaci doszli do porozumienia, ale Ukraińcy zastrzegli sobie uzyskanie aprobaty swojej Rady Narodowej. Rozejm miał wejść w życie 3 listopada o godz. 14 i obo­wiązywać przez 10 dni. Wysiłki spełzły na niczym. Polski Komitet Narodowy zdecydował się zorganizować obronę. Podlegające mu organizacje militarne we Lwowie były nieliczne. Dwustutysięczne miasto straciło w czasie wojny 12 tys. żołnierzy w ramach mobiliza­cji, a wiele ofiar pochłonęła również epidemia grypy „hiszpanki”.

OPANOWANIE MIASTA

Nazywano ich wręcz soldateską, „nad którą Rusini już stracili władzę”. Zdarzało się, że przybywający do Lwowa żołnierze ukraińscy odmawiali udziału w walkachWśród lwowiaków początkowo zapanowała konsternacja. Wprawdzie w czwartek 31 października w godzinach popołudniowych podawano sobie z ust do ust wiadomość, że Ukraińcy lada moment mogą zająć miasto, ale nie dowierzano temu.We Wszystkich Świętych msze w kościołach odprawiały się według zwy­kłego porządku. Wychodzący gromadzili się grupkami i opowiadali sobie, co zaszło. Wracający z nocnej zmiany pocztowcy donieśli, że łącza zostały zerwane, a ostatni nadany telegram skierowano do Krakowa z informacją zajęciu Lwowa przez Ukraińców. Najgroźniej wyglądała sytuacja w po­bliżu Dworca Głównego, gdzie wojsko uzbrojone w karabiny z bagnetami w rewolwery tworzyło szpalery uliczne. Ukraińcy opanowali wszystkie ważne punkty miasta.

FUNKCJONOWANIE WŁADZ SAMORZĄDOWYCH

Funkcjonowanie władz samorządowych zamarło. Na Rynku oraz w wielu punktach miasta Ukraińcy ustawiali karabiny maszynowe. Wprowadzili zakaz swobodnego poruszania się w śródmieściu. Strzelali na postrach, przeprowadzali rewizje domowe i aresztowania, chcąc zapobiec działaniom defensywnym. 4 listopa­da patrole ukraińskie pobiły bywalców lokalu „Belle Vue , odwiedzanego głównie przez Żydów. Wkrótce potem zdemolowali kawiarnię „Szkocką” (nad którą okresowo znajdowała się siedziba polskiej Komendy Głównej) i „Romę”. Traumatyzujący wpływ na mieszkańców miały również incyden­ty w okolicach Lwowa, np. podpalenie Sokolnik.Niektórzy Polacy skłonni byli uznać gwałty i grabieże za sposób działania Ukraińców i dlatego pałali do nich tym większą nichęcią. Jednakże proto­koły z posiedzeń Rady Miejskiej oraz niektóre wspomnienia i pamiętniki świadczą, że mieszkańcy Lwowa poczytywali rozboje i kradzieże raczej za sprawę towarzyszącą walkom polsko-ukraińskim, a nie za ich główny front. Uważali nawet, że inspiratorami i duchami sprawczymi walk w ogóle nie byli miejscowi Ukraińcy, lecz napływowi.

DALEKO OD PRZEWIDYWAŃ

Rada Miejska czyniła przygotowania, aby objęcie władzy, które nastąpić miało 1 listopada, odbyło się uroczyście. Na dowództwo Wojska Polskiego i Komendę Placu zdecydowano się oczekiwać w Ratuszu, na kadrę wojs­kową w Szkole im. H. Sienkiewicza. Wiceprezydent Leonard Stahl pragnął, aby oficerowie wystąpili tego dnia „pod bronią”. Mieszkańcy mieli groma­dzić się wzdłuż ulicy Akademickiej.Wypadki, jakie nastąpiły 1 listopada 1918 r., okazały się dalekie od przewidywań Polaków. Nocą i we wczesnych godzinach rannych we Lwowie, tak jak i w innych miastach Galicji Wschodniej, Ukraińcy ujęli władzę w swoje ręce. Najpierw rozbroili oficerów i żołnierzy: Austriaków i Izrae­litów puścili wolno, a Polaków internowali. Ranili tylko przy tejże operacji jednego policjanta. Poza tym nie doszło do rozlewu krwi. Gdy rano we Wszystkich Świętych lwowianie wyszli na ulice, kroczyły po nich ukraińskie patrole z żółto-niebieskimi kokardkami w miejscu orzełków austriackich.Na Ratuszu i na innych gmachach publicznych powiewały sztandary z tryzubem. Pomieszczenia magistrackie zostały zajęte.

WSPOMNIANE POSIEDZENIE

Wspomniane posiedzenie Tymczasowej Rady Miejskiej w dniu 20 paź­dziernika 1918 r. odbywało się jak zwykle w Ratuszu, miało jednak szczegól­nie podniosły charakter. Obrady zakończono okrzykiem „Niech żyje niepod­legła Polska!” Obecni jeszcze długo potem nie mogli rozejść się, rozmawiali i śpiewali pieśni narodoweNa ulice wyległo tego dnia około 20 tys. demonstrantów. Rozrzucono ulotki wyrażające radość z powodu ogłoszenia manifestu Rady Regencyjnej o połączeniu wszystkich dzielnic Polski w jeden organizm państwowy, a także inne o charakterze deklaratywnym, oznaj­miające, że Rada „królewsko-stołecznego miasta Lwowa” i „obywatelstwo lwowskie”, posłuszne wezwaniu Rady Regencyjnej, włączają się do tworzenia ośrodków „organizacyjno-politycznych i społecznych państwowości pols­kiej”. Ogłoszono również rezoluq’ę, że Lwów czuje się „istotną i nieodłącz­ną częścią wolnego i zjednoczonego państwa polskiego”.

POD WPŁYWEM PROPAGANDY

Ukraińska Rada Narodowa, utworzona 18 października 1918 roku, niechętnie zareagowała na tenże stan, nazywając dążenia Polaków chciwymi roszczeniami . Tendencje separatystyczne coraz wyraźniej ujawniły się na sesjach Tymczasowej Rady Miejskiej, np. 20 paź­dziernika ks. Teodozy Leżohubski oświadczył w imieniu swoich rodaków, że obydwa narody, chociaż „połączone więzami krwi”, powinny posiadać nieza­leżne od siebie, każdy swoje państwo. Obserwatorzy życia społecznego z obawą zauważali, że nieustępliwość obydwu stron doprowadzić może „do rozgrywki” oraz że mniejszościom narodowym przypadnie wydanie „sądu o  przyszłym losie” Polski.Atmosfera anarchii i niepokoju nasiliła się także pod wpływem propagan­dy bolszewickiej, która napływała do Galicji w ślad za przybywającymi tu jeńcami rosyjskimi. Władze wiedeńskie mimo iż unieważniły postanowienia brzeskie, nieofiq’alnie jak gdyby sprzyjały Ukraińcom, chociaż nie inicjowały ich wystąpień i nie wspomagały ich żadnymi dyrektywami na szczeblu cent­ralnym.

TEORIA A RZECZYWISTOŚĆ

Jak się trafnie wyraził profesor Tadeusz Łepkowski, nikt nie posiada „monopolu na prawdę”. Żadna teoria nie pokrywa się cał­kowicie z rzeczywistością. Dziwi nas jednak, że w chwili obecnej niektórzy historycy ukraińscy, walkę, jaka wtedy rozgorzała, nazywają wojną robot­ników zachodniej Ukrainy przeciwko agresji ze strony burżuazyjnej Polski.Polacy, których we Lwowie mieszkało ponad 60 proc., raczej nie spodzie­wali się, że Ukraińcom uda się sięgnąć po władzę w Galicji Wschodniej i że mogą mieć jakąś szansę. Chociaż dochodziły wieści, że odbywają oni nocne narady w swym Domu Narodowym i że część koszar została zamknięta, polska kadra oficerska nie zdecydowała się uprzedzić wypadków i objąć władzy, zanim zapadną oficjalne decyzje na międzynarodowej konferencji pokojowej.Orędzie Rady Regencyjnej z 7 października 1918 r., proklamujące nie­podległą i zjednoczoną Rzeczpospolitą, podbudowało Polaków na duchu i uczyniło na wszystkich wielkie wrażenie. Lwów przybrał świąteczny wygląd.

LITERATURA MIĘDZYWOJENNA

Literatura międzywojenna również koncentrowała się głównie na stronie militarno-strategicznej, a niezależnie od tego miała rozmaitą wartość nau­kową, nieraz tylko wspomnieniową lub popularnonaukową czy beletrystycz­ną. Tworzyli ją najczęściej sami uczestnicy walk.W historiografii Polski Ludowej „ruski listopad” stał się swoistym „ta­bu”, dotykanym zaledwie, i to tendencyjnie, w nielicznych szerszych opraco­waniach. Z większą swobodą podchodzili do tegoż tematu historycy emig­racyjni, tak polscy, jak ukraińscy. Również i im niełatwo było pisać obiek­tywnie o sprawach, które do dziś stanowią temat drażliwy w stosunkach polsko-ukraińskich. Nasi pobratymcy zza Sanu dążyli do niezależności pańs­twowej, a zajęcie Lwowa uważali za jej warunek, chociaż mieszkało ich tam zaledwie kilkanaście procent. Polacy natomiast pragnęli powrotu do daw­nych struktur i włączenia do odradzającej się Rzeczypospolitej miasta, o któ­rego polskości świadczyła, jak mówili, historia oraz „każdy kamień i każdy dom”. Nie pora na rozstrzygnięcia, kto zawinił, po czyjej stronie było więcej cierpienia.

PODOBNY CHARAKTER

Podobny charakter mają różnorodne wzmianki o „listopadzie” rozproszone w zespołach akt wielu archiwów polskich i zagranicznych.Szczególnie przydatne przy analizie życia codziennego lwowian w lis­topadzie 1918 r. okazały się licznie zachowane materiały sprawozdawcze i wspomnieniowo-pamiętnikarskie, tak rękopiśmienne (w archiwach państwo­wych, zakonnych, w działach rękopisów bibliotecznych i muzealnych, w po­siadaniu prywatnym), jak i drukowane (wydane zaraz po wojnie lub groma­dzone i opublikowane później). Nie zawierają one jednak konkretnych da­nych statystycznych, np. odnoszących się do aprowizacji, a jeśli je wprowa­dzają, to nadają im charakter szacunkowy lub wyrywkowy.Wartość źródłową mają także druki ulotne (odezwy, obwieszczenia) oraz prasa, wychodząca w tychże dniach sporadycznie i zwracająca baczniejszą uwagę na sprawy polityczno-wojskowe. 5 listopada zaczęto wydawać „Po­budkę”, jako organ wojska polskiego we Lwowie. Informowała ona o prze­biegu walk i ogłaszała komunikaty dowództwa w listopadzie 1918 roku.